Wolność po włosku - film o kobiecie, która nie zgadza się na cudze ramy

Wolność po włosku - film o kobiecie, która nie zgadza się na cudze ramy

FOT. Oświęcimskie Centrum Kultury

Mario Martone bierze na warsztat historię Goliardy Sapienzy i zamienia ją w kino, które zostaje w głowie na dłużej. „Wolność po włosku” to opowieść o przyjaźni, siostrzeństwie i wolności, ale też o cenie, jaką płaci się za życie po swojemu. 🎬

  • „Wolność po włosku” prowadzi od więziennej celi do rzymskiego lata
  • Valeria Golino pokazuje Sapienzę bez upiększania i bez dystansu
  • To kino o wolności, która nie mieści się w jednym haśle

„Wolność po włosku” prowadzi od więziennej celi do rzymskiego lata

W centrum filmu stoi Goliarda - kobieta dojrzała, niezależna, nieoswojona i trudna do zaszufladkowania. Żyje na granicy, kradnie, kocha, próbuje pisać, a kiedy wpada w tarapaty, trafia do więzienia, gdzie spotyka młodsze od siebie kobiety. To właśnie tam zaczyna się coś ważnego - relacja, która po wyjściu na wolność otworzy jej nowy rozdział.

Martone nie robi z tej historii gładkiej biografii. Interesuje go napięcie między wolnością a ograniczeniem, między tym, co prywatne, a tym, co narzuca świat zewnętrzny. W tle pulsują Włochy lat 80. - czas ideologii, rozczarowań i społecznych pęknięć, które tylko podbijają pytanie o to, czy kobieta może naprawdę należeć do samej siebie.

Valeria Golino pokazuje Sapienzę bez upiększania i bez dystansu

W roli Goliardy Sapienzy pojawia się Valeria Golino, a to od razu ustawia film na mocnych emocjonalnie torach. Jej bohaterka łączy intelekt z zmysłowością, bunt z czułością, odwagę z melancholią - i właśnie w tych sprzecznościach jest najbardziej prawdziwa.

Sapienza to zresztą postać, która sama o sobie przypomina dziś jak wielka zaległość kultury. Popularność przyniosła jej dopiero wydana pośmiertnie powieść „Sztuka radości”, a Martone sięga po nią jak po kobietę wyprzedzającą swoją epokę. Nie jako pomnik, tylko jako osobę, która uparcie nie chciała oddać prawa do własnego życia.

To kino o wolności, która nie mieści się w jednym haśle

„Wolność po włosku” nie sprzedaje prostych odpowiedzi. Zamiast tego zostawia widza z historią o kobietach, które uczą się siebie nawzajem, i o świecie, który wciąż próbuje je ustawiać w gotowych rolach. To właśnie dlatego ten film brzmi tak współcześnie - bo jego stawką nie jest wyłącznie biografia pisarki, ale pytanie o to, ile odwagi trzeba, żeby nie oddać własnego głosu. ✨

na podstawie: Oświęcimskie Centrum Kultury.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Oświęcimskie Centrum Kultury). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.